Lilia i Minon

    Historia, którą zaraz przeczytacie wydarzyła się w miasteczku innym niż wszystkie. Osoby, o których przeczytacie, też były inne niż wszyscy. Jedyne, co łączy nas z tą historią, to świat, w którym te wydarzenia miały miejsce. Świat taki sam, jak nasz, czy może lepiej - ten sam, co nasz.

    Był mroźny grudniowy dzień. Do studniówki pozostał już tylko miesiąc. Minon nie miał jeszcze partnerki na tą zabawę. Podobała mu się jedna dziewczyna z trzeciej klasy. Chciał ją zaprosić. Był jednak pewien, że ona się nie zgodzi, żeby z nim iść, gdyż wydawało mu się, że jest nieatrakcyjny. Postanowił mimo to spróbować. Nie wiedział, jak z nią porozmawiać. Nie znał żadnej jej przyjaciółki. Wymyślił, że podejdzie do niej, jak tylko będzie sama. Sprawa ta nie była prosta. Lilia cały czas była z koleżankami. Minon wpadł na genialny pomysł. Poprosił kolegę, aby poszedł do niej i powiedział, że jest proszona do dyżurki szkolnej. Cała sprawa była bardzo śmieszna. Nie wiedzieli jeszcze wtedy jak się ona nazywa. Kolega wszedł do klasy podszedł do dziewczyny. Wszyscy patrzyli na niego ze zdziwieniem. Gdy Lilia była pewna, że znajomy Minona przyszedł do niej, wtedy powiedział: "Jesteś proszona do dyżurki" i szybko wyszedł z klasy. Lilia poszła we wskazane miejsce i ze zdziwieniem zobaczyła, że nikt na nią nie czeka. Gdy wracała do klasy. Podszedł do niej Minon. Ona uśmiechnęła się i jej twarz zrobiła się jeszcze piękniejsza. Powiedziała
    - To ty mnie wołałeś.
    - Wiem, że to może dziwna sytuacja, bo ja cię w ogóle nie znam, ale chciałem cię zapytać, czy nie poszłabyś ze mną na studniówkę.
    - Łał, zaskoczyłeś mnie. Czy mogłabym ci powiedzieć jutro? - spojrzała pięknymi oczami prosto w oczy Minona.
    - Oczywiście. To jutro przyjdę do Ciebie w szkole i mi odpowiesz.
Lilia poszła do klasy. Minon stał jeszcze przez chwilę w bezruchu. Był zaszokowany, że poszło tak łatwo. Była bardzo miła dla niego. Jednak on nadal nie wierzył, że z nim pójdzie. Jego kolega pytał:
    - A uśmiechała się, jak z tobą rozmawiała?
    - Tak, uśmiechała się.
    - To znaczy, że się jej podobasz, teraz pewnie musi się spytać mamy, czy może iść. Wiesz przecież, że dziewczyny, to nie tak jak chłopacy. Rodzice zawsze bardziej się o nie martwią. Ale teraz na 90% już z tobą pójdzie. Zobaczysz jutro.
    - Nie wiem, ale masz rację, zobaczę jutro - niepewnie odpowiedział Minon.

    Reszta dnia bardzo się Minonowi dłużyła. Nie zjadł kolacji. W nocy nie mógł spać. Gdy już zasnął, miał bardzo dziwne sny. Rano nie potrafił sobie ich jednak przypomnieć. Nie wiedział jeszcze wtedy, że to nie było już zauroczenie. Zakochał się w Lilii.

    W szkole postanowił, że pójdzie się spytać dopiero po piątej lekcji. Bał się bardzo. Wiedział, że to ma być nie tylko studniówka. Liczył na coś więcej. Miał nadzieję, że może zostaną parą. Kolega powtarzał mu, że ma bardzo duże szanse. Minon powoli również zaczął w to wierzyć, choć nie do końca.
    - Jeśli się nie zgodzi, przecież ja nie jestem atrakcyjny - powiedział Minon.
    - Jeśli się nie zgodzi, to na pewno nie z twojego powodu, ty jej się na pewno podobasz - odpowiedział mu kolega.

    Nadeszła piąta lekcja. Minon nie potrafił się na niej skoncentrować. Wcale nie słuchał nauczyciela od historii. Myślał tylko o sytuacji, która miała się wydarzyć już za kilkanaście minut: "co powiem, gdy się zgodzi?", "a, co, jeśli się nie zgodzi?". Nagle zabrzmiał dzwonek, oznajmujący koniec lekcji. Wszyscy powoli wyszli z klasy. To była ich ostatnia lekcja. Lilia właśnie weszła na lekcję do klasy obok. Minon powoli zmierzał w tamtym kierunku. Gdy stanął w drzwiach klasy, Lilia wyszła do niego. Jej buzia nie była już tak uśmiechnięta, jak wczoraj. Jednak, gdy stanęła koło Minona delikatnie się uśmiechnęła.
    - I jak? - niespokojnie zapytał.
    - Nie mogę iść, przepraszam - cicho i smutnie odpowiedziała. Minona na chwile zamroczyło. Nie potrafił nic odpowiedzieć.
    - Aha... to cześć - powiedział nieswoim głosem i oddalił się.
To był szok dla Minona. Nie wiedział, co ma teraz zrobić, dokąd pójść. Próbował zebrać myśli. Pomyślał, że ma przecież iść do sali 44, gdzie miał czekać na niego kolega. Ten próbował go pocieszyć. Nie udawało mu się to za bardzo. Sam nie wiedział, dlaczego mogłaby odmówić. Argument, że może mama jej nie pozwoliła sam go nie przekonywał, a w takim razie, jak miał przekonać Minona. Obydwoje nie wiedzieli, że Lilia miała chłopaka. To właśnie, dlatego nie odpowiedziała od razu Minonawi. Wiedział, że jej facet mógłby się nie zgodzić, ale miała nadzieje, bo bardzo chciała pójść na taki bal. Jednak sprawdził się najczarniejszy scenariusz. Jej chłopak był zazdrosny o nią i dlatego jej nie pozwolił. Można teraz powiedzieć, że dobrze zrobił. Minon bardzo się Lilii podobał i wnętrze miał dużo bogatsze. Pewnie gdyby się lepiej znali Lilia wiedziałaby, co straciła i nie pytałaby się o zdanie swojego partnera. Jakby się nie zgodził, to pewnie by go rzuciła. Co, by się również stało, jakby poszła na studniówkę z Minonem.

    Czas płynął. Minon poszedł na studniówkę ze znajomą jego koleżanki. Bardzo się jej podobał. Ale ona poza elokwencją niczym innym go nie zachwycała. Choć była bardzo ładną dziewczyną, to zupełnie nie w jego typie. Myślał też cały czas o Lilii. Kilka razy w szkole powiedział jej cześć i to był jedyny ich kontakt. Tydzień przed studniówką Minon dowiedział się jak nazywa się obiekt jego westchnień i zdobył numer telefonu komórkowego do niej. Postanowił, że na pewno użyje tego numeru, ale dopiero po zabawie na sto dni przed maturą.

    Studniówka była dla Minona męczarnią. Wiedział, jak bardzo by wolał być tam z Lilią. Gdy o niej myślał, myślał o niebie, a był przecież na ziemi. Całą zabawę był smutny i przygnębiony. Postanowił, że jak skończy się ta męcząca dla niego noc, rozpocznie zupełnie inne życie. Będzie robił wyłącznie rzeczy, na które będzie maił ochotę. I nie będzie się za bardzo niczym przejmował.

    Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobił następnego dnia po zabawie było puszenie sygnału do Lilii. Po chwili odpuściła mu sygnał. Jeszcze tego dnia czynność tą powtórzył kilka razy. Następnego dnia też puścił sygnał. Ale nie otrzymał już sygnału, lecz sms'a: "Niestety nie wiem, kim jesteś, więc było by miło, jakbyś się przedstawiał i napisał skąd masz mój numer. Proszę odpisz, czekam." Minon odpisał. Pisał potem przez cały tydzień, ale nie dostał już sms'a. Jedyną odpowiedź, jaką dostawał, były sygnały.

    Po tygodniu takiego biegu rzeczy napisał: "Odpiszesz mi kiedyś, czy już tak do końca będę dostawał jedynie sygnały od Ciebie?". Odpowiedź nadeszła szybko i niespodziewanie. Treść była jeszcze bardziej zaskakująca: "Odczep się wreszcie ode mnie, bo cię pobije mój chłopak!" Minon napisał jeszcze, że przeprasza, że trzeba było tak od razu pisać. Tego dnia coś się skończyło. Minon przestał wierzyć w miłość. Chyba właściwie, to w miłość nie przestał wierzyć. Nie wierzył, że jego może spotkać kiedyś takie uczucie. Jego życie wypełniła pustka. Nie myślał już o Lilii. Przynajmniej świadomie. Oczywiście nie, dlatego, że bał się jej chłopaka. Nie chciał dłużej pielęgnować tej roślinki, która zamiast owoców wydaje tylko ból i cierpienie. Mimo, że ma tak piękne kwiaty. W szkole Minon starał się unikać Lilii. Nie wiedział jak się zachować, gdy będzie przechodziła obok. Kilka miesięcy później słuch o Minonie na długi czas zaginął.

    Do końca nie wiadomo, dlaczego Lilia zachowała się tak gwałtownie. Mało prawdopodobne wydaje się, aby miała mało pieniędzy na karcie i nie chciała odpisywać. Choć może złapała się na Minona pocztę głosową i to ją tak rozzłościło. Możliwości jest bardzo dużo. Jednak najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń jest taka: Jej chłopak nie kazał jej odpisywać, a jak zobaczył przedostatniego sms'a którego Minon wysłał, nakazał jej wysłać tą pełna bólu informację.

    Jak więc widzimy, w życiu nie istnieje przeznaczenie. Bo czyż ci dwoje nie byli by w bajce sobie przeznaczeni. Musicie mi uwierzyć - pasowali do siebie idealnie. Ale życie jeszcze się nie skończyło i może ich drogi znów się spotkają. Wtedy będziemy wierzyć, że jest coś takiego jak przeznaczenie. Tylko, czy to jeszcze będzie życie, czy może już baśń?

Strona główna | FAQ | O Autorze | Księga Gości